
W mikrofirmie marketing zwykle robi się szybko: grafika do posta, krótki film, landing, ulotka, czasem reklama. I właśnie wtedy najłatwiej o wpadkę, bo „przecież to tylko obrazek” albo „znalazłem w Google”. Problem w tym, że prawa autorskie i licencje nie mają trybu „na próbę”. Na szczęście nie musisz być prawnikiem, żeby działać bezpiecznie. Wystarczy kilka prostych zasad i konsekwencja w dokumentowaniu, skąd bierzesz materiały.
Jeżeli nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie „skąd to mam i na jakich warunkach wolno mi tego użyć”, to w praktyce jest to materiał wysokiego ryzyka. To dotyczy zdjęć, ikon, fontów, muzyki, a nawet krótkich cytatów czy fragmentów wideo. W start-upie i mikrofirmie najczęściej nie chodzi o wielkie procesy prawne, tylko o prosty nawyk: każdy materiał ma źródło i opis licencji zapisany w jednym miejscu.
W przypadku zdjęć i ilustracji w grę wchodzą trzy najpopularniejsze scenariusze. Pierwszy: kupujesz licencję w banku zdjęć. Drugi: korzystasz z materiałów „free”, ale na konkretnej licencji serwisu. Trzeci (najbardziej ryzykowny): bierzesz grafiki znalezione w wyszukiwarce obrazów albo z cudzych profili w social media. Ten trzeci scenariusz jest najczęstszym źródłem problemów, bo fakt, że coś jest publicznie dostępne, nie oznacza, że wolno to kopiować i wykorzystywać komercyjnie.
Jeśli korzystasz ze stocków, zwróć uwagę na trzy rzeczy: czy licencja pozwala na użycie komercyjne, czy obejmuje reklamy/banery oraz czy dopuszcza modyfikacje (kadrowanie, retusz, łączenie z innymi elementami). Dodatkowo licencje stockowe mogą mieć ograniczenia w kontekście znaków towarowych, logotypów, wizerunku osób i obiektów prywatnych. Praktyka jest prosta: trzymaj fakturę lub potwierdzenie zakupu/licencji oraz link do strony licencji w jednym folderze z projektem.
Nawet jeśli masz zdjęcie na legalnej licencji, w reklamie może pojawić się dodatkowy problem: wizerunek osoby, elementy identyfikujące (np. tatuaże, nazwiska na koszulkach), logotypy, opakowania, a nawet charakterystyczny design produktu. W marketingu komercyjnym to ma znaczenie, bo może sugerować powiązanie z marką lub naruszać prawa osób trzecich.
Dlatego w materiałach reklamowych najbezpieczniejsze są zdjęcia, które mają jasne potwierdzenie: licencja stockowa obejmująca użycie komercyjne i – jeśli to potrzebne – informację o tzw. zgodzie modela (model release). Jeśli robisz zdjęcia samodzielnie, pilnuj zgód osób widocznych w kadrze, zwłaszcza jeśli to reklama, a nie relacja „z wydarzenia”.
Fonty są częstym minowym polem. Możesz legalnie pobrać krój pisma, a mimo to nie mieć prawa użyć go w logo, w materiałach do druku, w aplikacji czy jako element produktu. Licencje fontów potrafią różnić się szczegółami: jedne pozwalają na wszystko, inne ograniczają liczbę stanowisk, a jeszcze inne rozróżniają użycie na stronie, w druku i w produktach cyfrowych.
Bezpieczny nawyk: zawsze zapisuj nazwę fontu i link do licencji. Jeśli używasz fontów z dużych repozytoriów, czytaj zasady dotyczące osadzania (embed), dystrybucji (np. w plikach graficznych lub w aplikacji) oraz użycia w znaku graficznym. Jeżeli budujesz logo, często lepiej jest zamówić projekt typograficzny lub wybrać font o licencji, która jednoznacznie dopuszcza takie zastosowanie.
W internecie krąży mit, że krótki fragment muzyki jest „bezpieczny”. To nie działa w ten sposób. Użycie fragmentu utworu w reklamie, filmie promocyjnym lub rolce może naruszać prawa, nawet jeśli fragment jest krótki. W praktyce liczy się licencja i zakres dozwolonego użytku, a marketing firmy to zwykle użycie komercyjne.
Co działa w mikrofirmie:
Jeśli licencja wymaga oznaczenia autorstwa, zrób to w opisie filmu lub w stopce materiału (o ile zasady platformy na to pozwalają). Jeśli licencja zabrania modyfikacji, a Ty przycinasz lub miksujesz utwór, to już może być naruszenie. Najbezpieczniej jest korzystać z muzyki, która wprost dopuszcza użycie w reklamie i na platformach społecznościowych.
Narzędzia typu „projektuj w 5 minut” mają własne zasady dotyczące elementów biblioteki: zdjęć, ilustracji, ikon i szablonów. Zwykle możesz legalnie używać tych materiałów w projektach, ale mogą istnieć ograniczenia dotyczące np. sprzedaży projektu jako osobnego produktu, użycia elementu jako znaku towarowego, albo masowej dystrybucji bez istotnej modyfikacji.
Praktyczna reguła: jeśli robisz reklamę, post, ulotkę lub stronę – zwykle jesteś w bezpiecznej strefie, ale jeśli chcesz zrobić logo, wzór na koszulkę do sprzedaży, paczkę szablonów dla klientów albo element identyfikacji marki, koniecznie sprawdź regulamin i licencje elementów. Warto też pamiętać o archiwizacji: zachowaj informację, z jakich zasobów korzystałeś (nazwa elementu, data projektu, link do licencji).
Grafiki i teksty generowane przez AI kuszą szybkością, ale mają kilka specyficznych ryzyk. Po pierwsze, regulaminy narzędzi mogą określać, jakie prawa dostajesz do wygenerowanych treści i czy możesz ich używać komercyjnie. Po drugie, modele potrafią „zapożyczać” styl w sposób, który bywa sporny, a w grafice mogą pojawić się elementy przypominające cudze znaki, postacie albo logotypy. Po trzecie, w generowanych obrazach łatwo o wizerunek „prawdziwej” osoby lub niezamierzone podobieństwo.
Dlatego w marketingu mikrofirmy sensownie działa podejście: AI jako szkic, inspiracja i przyspieszenie pracy, a nie jako automatyczny generator gotowców bez kontroli. Przed publikacją sprawdź, czy nie ma przypadkowych logotypów, nazw marek, charakterystycznych postaci, a przy treściach medycznych, finansowych lub prawnych – czy nie ma błędów merytorycznych, które uderzą w wiarygodność firmy.
Najczęściej problemem nie jest to, że firma użyła czegoś nielegalnie, tylko że po roku nikt nie wie skąd to jest. Wdrożenie systemu zajmuje godzinę:
To jest nudne, ale ratuje skórę. Zwłaszcza gdy rośniesz i w marketing angażuje się więcej osób, a projekty zaczynają żyć długo po publikacji.
Jeśli widzisz którykolwiek z tych sygnałów, lepiej poszukaj alternatywy:
Marketing ma pomagać sprzedaży, a nie generować ryzyko prawne i reputacyjne. Najbezpieczniej jest budować bazę własnych zdjęć, własnych ilustracji i własnych szablonów oraz korzystać ze stocków i bibliotek o czytelnych zasadach.