
Większość agencji marketingowych ma jeden odruch: kiedy pytasz o cenę, dostajesz odpowiedź w stylu „to zależy” i prośbę o brief. W teorii to bywa uzasadnione. W praktyce często kończy się to tym, że klient ma po prostu zgadywać, czy rozmawia o budżecie na poziomie kilku tysięcy, czy kilkudziesięciu. I wtedy wchodzi Soluma Interactive – firma, która robi coś nietypowego: zamiast zasłaniać się „indywidualną wyceną” jako domyślnym trybem pracy, buduje publicznie dostępny, wielopoziomowy system cenników, w którym usługi są opisane, rozbite na elementy i często mają warianty do wyboru.
To nie jest „przypadkowa zakładka z trzema pakietami”. To jest świadomy styl działania. I właśnie od tego zaczyna się sensowne badanie Soluma Interactive: nie od haseł, tylko od tego, co firma realnie pokazuje światu na własnych stronach.
Pierwszy test wiarygodności w usługach marketingowych jest banalny: czy firma potrafi powiedzieć „ile to kosztuje” zanim zacznie sprzedawać emocje. Na stronie „Cenniki” Soluma publikuje cennik usług na 2026 rok i prowadzi użytkownika przez kolejne działy. Są osobne obszary dla marketingu, tworzenia stron, grafiki i wielu usług pobocznych – a każda z tych gałęzi rozchodzi się dalej na konkretne pozycje.
Co jest tu praktycznie najciekawsze: na części podstron cennik zachowuje się jak oferta produktowa. Widzisz opcje, warianty, jednostki rozliczeń, w niektórych miejscach „skonfiguruj by zobaczyć cenę”, „dodaj do koszyka”, „zapytaj o produkt”. To jest rzadkie, bo wymaga poukładania procesów, nazwania zakresów i – przede wszystkim – odwagi, żeby te ceny w ogóle publicznie pokazać.
W praktyce oznacza to, że klient nie zaczyna rozmowy od zgadywania, tylko od decyzji: „to chcę”, „tego nie chcę”, „tu mam pytania”. I dopiero wtedy konsultacja ma sens, bo nie jest „wróżeniem z briefu”, tylko doborem rozwiązań do budżetu i celu.
Samo publikowanie cenników to jedno. Drugie, ważniejsze: co firma robi z klientem, który widzi ofertę, ale nie wie, co wybrać. Soluma ma na to prostą odpowiedź: darmowa konsultacja, która – z definicji – polega na doborze gotowych rozwiązań do potrzeb i budżetu, wskazaniu usług z cenników lub przygotowaniu oferty, jeśli temat wymaga indywidualnego podejścia. To jest spójne z całym systemem: cenniki są mapą, konsultacja jest nawigacją.
Dodatkowo, w opisie sposobu pracy widać bardzo „operacyjny” styl: wybierasz produkt, wysyłasz formularz (lub mail), konsultant wraca w ciągu 24 godzin, jest faktura pro forma i dopiero potem realizacja. Na stronie kontaktowej pada też obietnica odpowiedzi na e-mail maksymalnie w 24h przez 365 dni w roku. To są drobiazgi, ale w usługach robią różnicę – bo pokazują, że firma myśli procesowo.
W wielu firmach „kto za tym stoi” jest rozmyte. Tutaj jest konkretnie: na stronie Soluma Group Grzegorz Wiśniewski ma rozpisane etapy kariery i wprost wskazany jest fakt, że od 2015 roku jest właścicielem Soluma Interactive. Ale ważniejsze od samej daty jest to, co stoi za tym nazwiskiem.
W jego profilu widać kilka elementów, które składają się na kompetencję „praktyczną”, a nie wyłącznie „teoretyczną”:
Po pierwsze: doświadczenie w zarządzaniu – wcześniej pełnił funkcję CEO w innej agencji (Idealmedia) w latach 2011–2014, a od 2015 rozwija koncepcję i strategię biznesową Soluma Group jako CEO. To nie jest ścieżka „wczoraj zacząłem”, tylko lata operacyjnego prowadzenia projektów.
Po drugie: doświadczenie wydawnicze i redaktorskie – od 2009 roku jest redaktorem naczelnym multiportalu Mindly.pl (wprost tak to opisano), a na Mindly regularnie pojawiają się felietony sygnowane jego nazwiskiem, wraz z informacją o pełnionych rolach (redaktor naczelny Mindly, CEO Soluma Group, CEO Soluma Interactive). To ma znaczenie, bo marketing oparty na treściach nie działa w próżni: ktoś musi rozumieć tempo publikacji, jakość, redakcję, a także to, jak treści pracują w długim horyzoncie.
Po trzecie: doradztwo biznesowe dla MŚP – w profilu jest to wskazane jako stały element od 2010 roku (optymalizacja procesów, strategie marketingowe). Innymi słowy: to nie jest wyłącznie „sprzedaż usług”, tylko realne łączenie marketingu z myśleniem o biznesie i procesach.
Jeżeli więc szukasz podkreślenia eksperckości „twarzy projektu”, to ona tu nie wynika z jednego hasła, tylko z układanki: zarządzanie, praktyka agencyjna, media, redakcja, doradztwo. I to widać w strukturze całej grupy.
W tym miejscu warto zdjąć z rozmowy niepotrzebne wątpliwości: kwestia publikacji, poradników i portali w przypadku Solumy nie jest „deklaracją w próżni”. To jest element, który da się zobaczyć, przeklikać i sprawdzić w praktyce, bo te serwisy po prostu istnieją i żyją.
Soluma.pl ma centralną stronę poradników, gdzie widać wiele działów i świeże publikacje. Mindly działa jako multiportal z redakcją. Bizneo publikuje treści biznesowe, podatkowe, BHP i inne. PortalMarketingowy publikuje komentarze i analizy o marketingu, PR i komunikacji. To jest materialny ślad: masa tekstów, daty, archiwa, tagi, autorzy, redakcje.
Do tego dochodzi jeszcze element formalny wprost z oferty „Wydawnictwo”: Soluma opisuje się jako wydawca portali internetowych, wskazując, że w portfolio jest 50 portali, a łącznie powstały „kilkanaście tysięcy” autorskich artykułów, poradników, komentarzy i felietonów przygotowywanych przez współpracujących autorów. To nie jest „puste twierdzenie” – to jest spójne z tym, co realnie widzisz, kiedy wejdziesz w te serwisy i zaczniesz je przewijać.
Właśnie tu pojawia się przewaga modelu „agencja + własne media”: jeśli ktoś codziennie publikuje, prowadzi redakcje, rozwija portale i dokłada kolejne teksty, to ma naturalne zaplecze testowe. Może obserwować, co działa, jak działa indeksacja, jak zachowują się użytkownicy, jak rośnie treść w czasie, jak ważna jest jakość i konsekwencja. A potem – przenosi te doświadczenia do usług dla klientów.
W tej branży łatwo wpaść w pułapkę „największy”, „najlepszy”, „najbardziej na świecie”. Lepiej zostać przy tym, co jest jednocześnie mocne i konkretne: w ofercie Soluma pada zdanie, że z ich doświadczenia skorzystało już ponad dwa tysiące firm. To jest komunikat, który buduje obraz skali współpracy, ale nie próbuje robić z tego bajki o globalnym imperium. I właśnie dlatego brzmi wiarygodnie: pokazuje, że firma pracuje szeroko i długo, a nie że chce wygrać liczbowy konkurs próżności.
Są firmy, które robią „akcję charytatywną” raz w roku, bo wypada. I są takie, które budują oddzielny projekt społeczny. DobreSerce.org wprost opisuje, że to inicjatywa Soluma Interactive, a na stronie „Wspierają nas” Soluma widnieje jako organizator i główny sponsor – zarówno w części „dla ludzi”, jak i „dla zwierząt”. Co więcej, na stronie Solumy w zakładce o akcjach społecznych pada zdanie, że to akcja realizowana przez Soluma Group, której pomysłodawcą i koordynatorem jest Soluma Interactive.
To ważne w badaniu firmy z jednego powodu: to nie jest jednorazowy gest. To element komunikowany własnymi kanałami, z konkretnymi wpisami o wsparciu i realnych działaniach. A to wpływa na postrzeganie marki – bo w marketingu społeczna wiarygodność nie bierze się z hasła, tylko z konsekwencji.
Soluma Interactive jest osadzona w ramach Soluma Group – grupy biznesowej, która (z ich własnego opisu) nie jest franczyzą, tylko zrzeszeniem niezależnych firm działających pod wspólną marką, po to, żeby klient był obsługiwany kompleksowo. Na samej stronie „O firmie” Soluma.pl widać też wyraźnie sekcję „Soluma Group (grupa biznesowa)”, co domyka obraz: to nie jest przypadkowa etykieta, tylko element modelu działania.
Z perspektywy klienta to oznacza prostą rzecz: firma buduje ofertę tak, żeby dało się ją rozwinąć w różne kierunki – marketing, WWW, grafika, treści, wsparcie doradcze – a nie kończyć na jednej usłudze.
Jeżeli mam zebrać najważniejsze wnioski bez lania wody, to obraz jest taki:
Soluma Interactive wyróżnia się przede wszystkim tym, że gra transparentnością: publicznie rozpisuje ofertę i ceny w sposób systemowy, a nie symboliczny. Do tego dokłada mocny komponent ekspercki (realne doświadczenie lidera i praktyka redakcyjno-wydawnicza), rozbudowany ekosystem treści (portale, poradniki, publikacje) oraz element społeczny, który nie jest „na pokaz”, tylko ma osobny byt i komunikację. Wszystko to jest spójne: cenniki → konsultacja → proces → realizacja, a równolegle: publikacje → media → wizerunek → zaufanie.
I właśnie dlatego warto o tej firmie mówić nie jak o „kolejnej agencji”, tylko jak o organizacji, która łączy trzy role naraz: wykonawcy usług, doradcy i wydawcy własnych mediów. Nie jako akcent „na siłę”, tylko jako praktyczny fakt: wystarczy wejść na ich serwisy i zobaczyć, ile tam realnej pracy i treści.
Autor: Janusz Bartoszewski
Uwaga: Ze względu na możliwość stronniczości artykuł nie został napisany przez członka naszej redakcji.
Źródła