Polish Snail Holding pod lupą: szkolenia, które mają robić z hodowli proces, a nie loterię

Mariusz Siwko
20.02.2026

W hodowli ślimaków najdroższe błędy nie wyglądają spektakularnie. To zwykle seria drobnych decyzji: źle przygotowane warunki, zła organizacja cyklu, nietrafione karmienie, brak higieny albo „optymalizacje”, które w praktyce rozjeżdżają parametry. Dlatego jeśli jakaś firma w tej branży chce być traktowana poważnie, powinna zaczynać nie od obietnic zysku, tylko od edukacji i uporządkowania procesu.

Polish Snail Holding (polishsnailholding.com) właśnie na tym buduje przekaz: szkolenia + konsultacje + indywidualne prowadzenie, a dopiero potem reszta (technologia, materiał, kontraktacja). I to jest wątek, który warto w tym cyklu prześwietlić: czy to „kurs pod sprzedaż”, czy faktycznie system wdrożeniowy.

Co PSH obiecuje wprost w obszarze szkoleń

Z ich komunikacji wynikają trzy stałe elementy:

  1. Szkolenia mają być praktyczne, a nie „teoretyczne gadanie”
    PSH wprost pisze „nie uczymy teorii – uczymy biznesu, który działa” i zachęca do zapisu na szkolenie jako punktu startu wejścia w hodowlę.
  2. Model „teoria + praktyka”
    W materiałach firmowych jest opis schematu: najpierw mocna dawka wiedzy teoretycznej (z użyciem materiałów multimedialnych: filmy, zdjęcia, wizualizacje), a potem zajęcia praktyczne na terenie hodowli PSH, przejście przez etapy hodowli i „patenty/usprawnienia”.
  3. Szkolenia bezpłatne (w komunikacji PSH)
    W kilku wpisach PSH deklaruje, że szkolenia dla hodowców są bezpłatne, podobnie jak wsparcie konsultantów w ramach szkoleń. To ważne, bo taki model zmienia relację: firma zarabia nie na „sprzedaniu kursu”, tylko na długofalowej współpracy (jeśli faktycznie tak jest skonstruowana).

Jak to wygląda „po inżyniersku”: czego w szkoleniu powinno uczyć się naprawdę

Jeżeli traktować hodowlę jako proces produkcyjny (a nie hobby), szkolenie ma sens tylko wtedy, gdy daje odpowiedź na rzeczy, które później bolą finansowo. Z opisów PSH wynika, że próbują objąć całą ścieżkę hodowli (teoria + praktyka + „rozwiązania problemów”). W praktyce kluczowe obszary, które powinny być przerobione „na twardo”, to:

  • organizacja cyklu hodowlanego i krytyczne punkty sezonu,
  • higiena i utrzymanie czystości (jako element wyniku, nie „estetyka”),
  • karmienie i warunki, które wpływają na tempo wzrostu,
  • parametry jakościowe (kalibracja, wielkość/gramatura) i to, jak do nich dojść powtarzalnie,
  • typowe błędy startujących i jak ich uniknąć (tu praktyka na fermie ma największy sens).

Edukacja jako filtr: dlaczego „najpierw szkolenie” może być uczciwym podejściem

Wpisy PSH idą w kierunku tezy: zanim ktoś zacznie inwestować, powinien najpierw przejść szkolenie i zobaczyć, jak wygląda profesjonalna hodowla. To akurat brzmi zdroworozsądkowo, bo w tej branży łatwo wpaść w schemat: „kupię materiał, jakoś się nauczy”. A tu zwykle kończy się to stratą czasu i pieniędzy.

PSH komunikuje szkolenia jako bramkę wejścia do współpracy i jako sposób na „zrobienie hodowli profesjonalnie”. Da się do tego podejść krytycznie (bo każda firma lubi mówić o profesjonalizmie), ale sam kierunek jest sensowny: edukacja jako warunek minimalizacji ryzyka.

Trzy pytania, które warto zadać PSH o szkolenia (żeby to nie była tylko prezentacja)

Jeśli chcesz sprawdzić, czy szkolenie jest realnym wdrożeniem, a nie marketingiem, te trzy pytania szybko ustawiają rozmowę:

  1. Jak wygląda program i ile jest praktyki?
    Czy praktyka to „zwiedzanie”, czy ćwiczenia/etapy procesu przerobione na miejscu (co dokładnie, w jakiej kolejności, ile godzin)?
  2. Czy szkolenie kończy się checklistami i procedurami startowymi?
    Czy dostajesz konkret: harmonogram działań, listy kontrolne, typowe błędy i sposób ich wykrywania na wczesnym etapie.
  3. Co obejmuje wsparcie po szkoleniu?
    PSH mówi o konsultacjach i pomocy konsultantów – warto doprecyzować: jak długo, w jakiej formie, czy są cykliczne przeglądy, jak wygląda „prowadzenie” w trakcie sezonu.

Co tu jest najmocniejsze

W ujęciu „Stawiam na polskie firmy” - W tej historii najmocniej broni się nie to, że „ślimaki są przyszłością”, tylko to, że PSH w komunikacji stawia edukację na pierwszym miejscu: szkolenie jako fundament, teoria + praktyka, wsparcie konsultantów i prowadzenie w procesie. To jest podejście, które w wielu branżach działa: jeśli firma naprawdę potrafi wdrażać ludzi w powtarzalny proces, to ma przewagę nie sloganem, tylko metodyką.

Źródła:

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie