
Barter wraca do łask zawsze wtedy, gdy firmom brakuje gotówki, ale nie brakuje kompetencji, produktów albo czasu. Grafik zrobi identyfikację wizualną, a w zamian dostanie sesję zdjęciową. Serwisant ogarnie sklep internetowy, a w zamian otrzyma meble do biura. Brzmi rozsądnie, dopóki nie wchodzi księgowość: „to jak my to mamy udokumentować?”
Dobra wiadomość jest taka, że barter jest legalny i powszechny. Zła: dla podatków to wciąż jest normalna sprzedaż – tylko że zapłata jest niepieniężna. Ten artykuł prowadzi krok po kroku przez praktykę: jak ułożyć umowę, jak ustalić wartość świadczeń, kiedy wystawia się faktury i gdzie najczęściej firmy wpadają w kłopoty.
Barter to wymiana świadczeń: towar za towar, usługa za usługę albo towar za usługę. Kluczowe jest to, że każda strona coś świadczy i każda coś dostaje. W praktyce barter bywa mylony z kompensatą, czyli potrąceniem wzajemnych należności pieniężnych (wtedy są dwie faktury i dwie płatności, ale zamiast przelewu robi się potrącenie). W barterze „płatność” przybiera postać świadczenia, a nie pieniędzy.
Nie ma jednej „ustawy o barterze”. Najczęściej barter jest konstruowany jako umowa nienazwana, a w niektórych przypadkach bywa zbliżony do umowy zamiany. Dla przedsiębiorcy ważniejsze od nazwy jest to, żeby treść była konkretna i dało się ją obronić dokumentami.
Największe rozczarowanie wielu początkujących firm wygląda tak: „Skoro nie ma pieniędzy, to nie ma podatku”. Niestety, to nie działa. Dla VAT i dla podatku dochodowego liczy się fakt, że doszło do odpłatnego świadczenia – a odpłatność może być niepieniężna. W konsekwencji możesz mieć do zapłaty VAT albo zaliczkę na podatek, mimo że na konto nie wpłynęła ani złotówka.
Barter jest więc świetnym narzędziem, ale wymaga zaplanowania: szczególnie wtedy, gdy strony mają różny status VAT, różne stawki VAT lub wykonują świadczenia w różnych terminach.
Umowa barterowa powinna robić dwie rzeczy naraz: opisywać wykonanie świadczeń (jak w normalnym zleceniu) oraz opisywać „zapłatę” (czyli świadczenie wzajemne). Im bardziej ogólnikowo napiszesz, co jest wymieniane, tym większe ryzyko sporów i podatkowych niejasności.
Minimalny, praktyczny zakres umowy barterowej to:
Warto dopisać jeden „bezpiecznik”: że strony uznają, iż wartość świadczeń została ustalona według cen stosowanych w obrocie (w praktyce: rynkowo), oraz że każda strona samodzielnie rozlicza podatki związane ze swoim świadczeniem.
W barterze wartość nie jest ozdobnikiem umowy. To podstawa do rozliczeń podatkowych i do ewentualnego dochodzenia roszczeń, gdy druga strona nie wykona swojej części. Najbezpieczniejsza praktyka to wpisanie wartości tak, jakbyś sprzedawał to świadczenie „normalnie”, za pieniądze, na zewnątrz.
Jeżeli świadczenia są podobnej wartości, zwykle ustala się ekwiwalentność (bez dopłat). Gdy wartości się różnią, dopłata pieniężna często ratuje sytuację – szczególnie przy VAT, bo VAT trzeba zwykle odprowadzić, niezależnie od tego, czy dostałeś pieniądze.
W VAT barter traktuje się jak dwie odrębne czynności: jedna strona świadczy usługę lub dostarcza towar i druga strona robi to samo. W praktyce oznacza to, że gdy obie strony są podatnikami VAT i dokumentują transakcję fakturami, najczęściej występują dwie faktury: jedna od A do B, druga od B do A. Każda faktura opisuje „sprzedaż” danej strony.
Co ważne, każda strona stosuje stawkę VAT właściwą dla swojego świadczenia. Jeżeli jedna usługa ma VAT 23%, a druga np. 8% albo jest zwolniona, to nie „wyrównuje się” tego jedną stawką. Każdy rozlicza to, co sprzedaje.
Podstawa opodatkowania w VAT w rozliczeniach niepieniężnych opiera się na tym, co stanowi zapłatę (czyli świadczeniu wzajemnym). Dlatego w umowie warto wpisać wartości w sposób jednoznaczny: ile jest warte świadczenie A i ile jest warte świadczenie B. Przy transakcjach pomiędzy podmiotami powiązanymi dochodzą dodatkowe ryzyka związane z ewentualną korektą podstawy opodatkowania, jeśli ceny odbiegają od rynkowych – dlatego przy powiązaniach szczególnie nie warto „kombinować” z wyceną.
Moment rozliczenia VAT zależy od zasad właściwych dla danej dostawy lub usługi (czyli jak przy zwykłej sprzedaży). Barter nie daje „specjalnego terminu”. Jeśli jedna strona wykona usługę wcześniej, może mieć VAT należny wcześniej, nawet jeśli świadczenie wzajemne dostanie dopiero za miesiąc. To jest jedna z najczęstszych pułapek.
Barter nie zawsze odbywa się między dwoma czynnymi podatnikami VAT. Czasem jedna strona jest zwolniona z VAT, a czasem kontrahentem jest osoba prywatna (np. wymiana usługi za rzecz). Wtedy dokumentacja nadal jest potrzebna, tylko może wyglądać inaczej:
W takich wariantach szczególnie ważne są protokoły odbioru, potwierdzenia przekazania rzeczy oraz precyzyjna wycena świadczeń w umowie.
W podatku dochodowym (PIT/CIT) barter zwykle powoduje powstanie przychodu z działalności – bo wykonałeś usługę lub wydałeś towar w zamian za świadczenie o określonej wartości. Innymi słowy: przychodem jest wartość tego, co „sprzedałeś”, a nie to, że dostałeś pieniądze. Równolegle po Twojej stronie może pojawić się koszt uzyskania przychodu, związany z tym, co otrzymałeś (np. jeśli to zakup usługi, materiały, towar handlowy), oczywiście pod warunkiem, że spełniasz zwykłe warunki kosztowe i masz dokumenty.
W KPiR praktycznie księguje się to podobnie jak normalną sprzedaż i normalny zakup: wystawiasz dokument sprzedaży i ujmujesz przychód, a dokument od drugiej strony ujmujesz jako koszt (o ile jest kosztem podatkowym). Brak przepływu pieniężnego nie zwalnia z ewidencji.
Jeżeli chcesz korzystać z barteru regularnie, warto znać kilka typowych problemów, które pojawiają się w małych firmach:
Żeby barter nie kończył się chaosem, trzymaj się krótkiej procedury:
Jeżeli wdrożysz taki schemat, barter przestaje być „kombinowaniem”, a staje się normalnym narzędziem rozwoju: dostajesz wartość tu i teraz, a ryzyka trzymasz w ryzach.