
Pierwsze miesiące w biznesie to walka o koncentrację. Lista zadań rośnie, a doba jest nieubłagana. Kluczem nie jest „robienie więcej”, lecz robienie właściwych rzeczy we właściwej kolejności. Oto zestaw praktyk, które pozwolą Ci wygrać dzień po dniu.
Ustal dwa codzienne „wyniki”, które realnie przesuwają firmę do przodu (np. liczba rozmów handlowych, wysłanych ofert). Reszta to zadania wspierające. Korzystaj z macierzy Eisenhowera: eliminuj „pilne, ale nieistotne”, deleguj „ważne, ale powtarzalne”.
Organizuj pracę w blokach: sprzedaż, realizacja, administracja, rozwój. Każdy blok ma cel i zamkniętą listę zadań. Zasada „no meeting mornings” i jeden dzień w tygodniu bez spotkań pozwalają odzyskać głęboką pracę.
Wybierz jedno narzędzie do zadań i trzymaj wszystkie „otwarte pętle” w jednym miejscu. Dokumentuj powtarzalne czynności jako proste procedury (SOP): onboarding klienta, wystawienie faktury, publikacja posta. Dzięki temu łatwiej delegować i utrzymywać jakość.
Automatyczne przypomnienia o płatnościach, szablony odpowiedzi, integracje między formularzem a CRM. Outsourcuj zadania o niskiej wartości dodanej (księgowość, grafika, transkrypcje). Każdą godzinę odzyskaną z rutyny inwestuj w sprzedaż lub rozwój produktu.
Wyłącz powiadomienia „push”, sprawdzaj mail dwa–trzy razy dziennie, pracuj w trybie „nie przeszkadzać”. Dbaj o przerwy, sen i ruch — to nie banały, tylko warunki wydajności. Bez energii nie ma produktywności.
Co tydzień 30 minut na przegląd: co zadziałało, co nie, co zmieniam w następnym tygodniu. Porzuć bez żalu inicjatywy, które nie przynoszą efektu. Mała firma wygrywa szybkością uczenia się.
Produktywność to suma nawyków i odważnego „nie”. Zamiast próbować zrobić wszystko, rób to, co ma największy wpływ na klientów i gotówkę. Reszta może poczekać — albo zostać zautomatyzowana.