
Pierwszych klientów najczęściej nie „przynosi” ani logo, ani strona, ani nawet najlepszy produkt. Przynosi ich jasna oferta, prosty proces kontaktu i systematyczne docieranie do właściwych ludzi. Na starcie wygrywają ci, którzy potrafią odpowiedzieć na trzy pytania: komu pomagam, w czym konkretnie i dlaczego właśnie ja mam to zrobić. Dopiero potem dochodzą kanały i narzędzia.
Najczęstszy błąd nowych firm to oferta „dla wszystkich”, opisana ogólnikami. Klient ma zrozumieć w 10 sekund, co dostaje i jaki problem znika. Na początku lepiej sprzedaje się produkt lub usługa w formie pakietu (zakres, termin, cena lub widełki), niż „indywidualna wycena wszystkiego”.
Dobrze działa konstrukcja: problem → rezultat → zakres → czas → warunki. Jeśli jesteś usługodawcą, dodaj też wyraźnie: jak wygląda start współpracy i co musi zrobić klient, żeby ruszyć (np. krótki brief, termin rozmowy, zaliczka). Im mniej tarcia, tym więcej pierwszych zleceń.
Na start nie potrzebujesz „segmentacji rynku”. Potrzebujesz jednego, sensownego wyboru. Zamiast „pomagam firmom rosnąć” wybierz np. „pomagam małym firmom usługowym uporządkować ofertę i proces sprzedaży, żeby sprzedawały bez chaosu”. Zamiast „robię strony” wybierz „stawiam strony dla gabinetów i salonów, żeby szybciej umawiać wizyty”.
Twoja pierwsza grupa ma być łatwa do znalezienia, łatwa do zrozumienia i realnie potrzebująca rozwiązania teraz, a nie „kiedyś”. To przyspiesza decyzje i skraca rozmowy.
Na początku nie musisz mieć rozbudowanej automatyzacji. Potrzebujesz podstawowego przepływu:
Jeśli ten schemat jest niejasny, będziesz „zbierać zainteresowanie”, ale nie domykać sprzedaży. Na starcie często wygrywa zwykła rozmowa telefoniczna i szybkie dosłanie podsumowania ustaleń.
Nowe firmy przegrywają nie dlatego, że nie znają kanałów, tylko dlatego, że skaczą między nimi. Wybierz maksymalnie trzy źródła leadów, które pasują do Twojej branży i charakteru pracy, i trzymaj się ich przez kilka tygodni, mierząc efekty.
Najczęściej na start działają:
Nie musisz robić wszystkiego. Wystarczy, że codziennie wykonujesz małą, powtarzalną liczbę działań, które realnie prowadzą do rozmów z potencjalnymi klientami.
Wiadomości typu „oferuję kompleksowe usługi, zapraszam do współpracy” są niewidzialne. Ludzie reagują na konkretny powód kontaktu i konkret. Działa schemat: krótko dlaczego piszę → co zauważyłem u odbiorcy → propozycja małego, bezpiecznego kroku.
Przykład podejścia (bez wpychania sprzedaży): najpierw pytanie o sytuację i zgodę na dosłanie dwóch zdań z propozycją. Potem dopiero dopasowanie. To obniża opór, bo nie próbujesz „domknąć” w pierwszym zdaniu.
Na początku możesz nie mieć portfolio. To nie przekreśla sprzedaży, jeśli pokażesz wiarygodność w inny sposób: mini-case z własnego projektu, próbkę pracy, krótką analizę, checklistę lub jasno opisany proces. Klient kupuje przewidywalność i poczucie, że panujesz nad tematem.
Jeśli masz choć jednego klienta pilotażowego, poproś o krótką opinię i zgodę na opis efektu. Nie musisz zdradzać danych wrażliwych. Ważne, żeby klient zobaczył realny rezultat i kontekst.
„Najtaniej, żeby złapać pierwszych klientów” to prosta droga do pracy na granicy opłacalności i trudnych projektów. Lepsza strategia: oferta startowa w formie ograniczonego pakietu, jasne warunki, ograniczona liczba miejsc i wyraźna granica zakresu. Wtedy możesz wejść w rynek bez niszczenia marży.
Jeśli boisz się ceny, rozbij ją na etapy: audyt/diagnoza → wdrożenie → utrzymanie. Klientowi łatwiej podjąć decyzję, a Tobie łatwiej kontrolować ryzyko.
Wiele zleceń nie dzieje się dlatego, że ktoś „nie był zainteresowany”, tylko dlatego, że nikt nie wrócił z tematem w dobrym momencie. Ustal prostą zasadę: każda rozmowa kończy się następnym krokiem i terminem. Nawet jeśli to tylko „wrócę do Pani/Pana w czwartek z podsumowaniem i propozycją”.
Notuj minimum: kto, skąd, na kiedy, jaki problem, jaki kolejny krok. Na start wystarczy prosty arkusz lub CRM. Bez tego po tygodniu wszystko miesza się w głowie, a sprzedaż zaczyna zależeć od pamięci.
Jeśli chcesz zobaczyć efekt szybko, potrzebujesz rytmu. Przykładowy plan:
Klucz to konsekwencja: mała liczba działań wykonywana codziennie daje więcej niż jednorazowy zryw i tydzień ciszy.