Współdzielenie zasobów między mikrofirmami: jak legalnie i bez konfliktów dzielić biuro, sprzęt i ludzi

Mariusz Siwko
13.12.2025

Dla wielu mikrofirm największym problemem nie jest brak pomysłów, tylko koszty stałe: czynsz za biuro, sprzęt, oprogramowanie, pensje ludzi, których nie da się wykorzystać w stu procentach. Naturalnym odruchem jest więc współdzielenie zasobów z zaprzyjaźnionymi przedsiębiorcami: jedno biuro na kilka firm, wspólna drukarka, ta sama asystentka na część etatu, zrzutka na licencje. To ma sens – ale tylko wtedy, gdy jest zrobione tak, by nie generować bałaganu podatkowego, odpowiedzialności „za cudze grzechy” i konfliktów między partnerami.

Dlaczego małym firmom opłaca się współdzielić zasoby

Modele współdzielenia powierzchni i kosztów są standardem w świecie coworkingu i biur serwisowanych: kilka firm korzysta z jednego lokalu, dzieli się mediami, sprzętem i usługami dodatkowymi. Umowy tego typu jasno określają, kto ile płaci, z czego może korzystać, jakie są zasady odpowiedzialności i rozwiązania umowy.

W mikrofirmach podobna logika działa w mniejszej skali. Przykłady współdzielonych zasobów to m.in. wspólne biuro na kilka jednoosobowych działalności, jedna sala szkoleniowa wynajmowana na godziny, jedna maszyna produkcyjna na dwie firmy, wspólny magazyn albo jedna osoba na recepcji. Zamiast ponosić pełen koszt samodzielnie, firmy dzielą go według uzgodnionego klucza. W praktyce może to oznaczać oszczędności, których pojedyncza mikrofirma nigdy by nie osiągnęła.

Czym różni się zwykłe „dogadanie się” od świadomego modelu cost sharing

Na poziomie prawnym współdzielenie zasobów można ubrać w różne formy: od swobodnej umowy najmu lub podnajmu, przez umowę o współpracy, aż po zorganizowaną umowę cost sharing, w której strony jasno określają, jakie koszty dzielą i według jakiego klucza. Tzw. cost sharing agreement to porozumienie, w którym uczestnicy zobowiązują się do wspólnego pokrywania określonych wydatków w celu osiągnięcia oszczędności lub lepszego dostępu do zasobów.

Kluczowa różnica między „po prostu się dogadaliśmy” a świadomą konstrukcją polega na tym, że w tej drugiej:

  • każdy wie, jakie koszty wchodzą do puli i jak są dzielone,
  • są jasno spisane zasady korzystania z zasobów (sprzętu, biura, ludzi),
  • jest opisane, co się dzieje przy sporze, opóźnieniach w płatnościach, rezygnacji jednej ze stron,
  • można udowodnić przed urzędem, że przepływy finansowe mają realne uzasadnienie, a nie służą wyłącznie „kreatywnej” optymalizacji.

Im większe kwoty i im więcej stron porozumienia, tym bardziej opłaca się pójść w tę stronę, a nie polegać na ustnych ustaleniach czy pojedynczych mailach.

Wspólne biuro: podnajem, współnajem czy umowa dzielenia kosztów?

Najczęstszy scenariusz to wspólne korzystanie z lokalu. Jeśli jedna firma jest głównym najemcą, a pozostałe chcą w tej przestrzeni działać, możliwości są co najmniej trzy:

  • podnajem – główny najemca wynajmuje część powierzchni pozostałym na podstawie odrębnej umowy,
  • wspólny najem – wszystkie firmy widnieją jako najemcy w umowie z właścicielem, dzieląc się czynszem według uzgodnionych zasad,
  • umowa o współdzieleniu biura – główny najemca zachowuje relację z właścicielem, a między firmami podpisuje się osobną umowę określającą podział kosztów i zasad korzystania.

Oprócz czynszu trzeba jasno opisać takie elementy jak: sposób podziału mediów, zasady korzystania z części wspólnych (kuchnia, recepcja, sale spotkań), odpowiedzialność za szkody, dostęp do pomieszczeń poza godzinami pracy, zasady oznakowania (tabliczki, logotypy).

Współdzielenie biura bez umowy szybko prowadzi do nieporozumień: ktoś czuje, że płaci za cudzych gości, ktoś inny zajmuje salę konferencyjną „non stop”, a w razie szkody nie wiadomo, kto powinien pokryć koszt naprawy.

Wspólny sprzęt i maszyny: jak nie zostać odpowiedzialnym za cudze błędy

Drugim częstym obszarem współdzielenia są urządzenia: drukarki, serwery, maszyny produkcyjne, specjalistyczny sprzęt (np. ploter, frezarka, piec). Tu oprócz podziału kosztów pojawia się kwestia odpowiedzialności za zużycie, awarie i bezpieczeństwo użytkowania.

Przy współdzieleniu sprzętu umowa powinna odpowiadać na kilka kluczowych pytań:

  • kto jest właścicielem urządzenia i czy jest ono wprowadzone do ewidencji środków trwałych którejś z firm,
  • jak dzieli się koszty zakupu, leasingu, serwisu i materiałów eksploatacyjnych (np. według czasu użycia, liczby wydruków, godzin pracy),
  • kto odpowiada za przeglądy techniczne i spełnienie wymogów BHP,
  • co dzieje się, gdy sprzęt ulegnie zniszczeniu z winy jednej ze stron – jak określa się odpowiedzialność i sposób naprawienia szkody.

W praktyce warto prowadzić choć uproszczoną ewidencję korzystania ze sprzętu, zwłaszcza gdy na jego użytkowanie mają wpływ różne firmy. To ułatwia uczciwy podział kosztów i ogranicza spory, gdy trzeba policzyć udział w naprawie czy wymianie urządzenia.

Wspólni pracownicy: kiedy to zwykła współpraca, a kiedy już ryzyko „współpracownika widmo”

Najwrażliwszym obszarem współdzielenia zasobów są ludzie. Typowa sytuacja: asystentka, recepcjonistka, technik, magazynier lub specjalista IT pracuje „dla kilku firm naraz”. Tu pojawiają się kwestie prawa pracy, odpowiedzialności za BHP, wynagrodzenia, nadzoru i podatków.

W modelu bezpośredniego zatrudnienia jedna firma jest formalnym pracodawcą i może refakturować część kosztów wynagrodzenia pozostałym – np. na podstawie umowy o świadczenie usług administracyjnych lub umowy cost sharing. Ważne, by:

  • zachować przejrzystość – refakturowane są realne koszty (wynagrodzenie, składki, proporcjonalne koszty narzędzi pracy),
  • opieka nad pracownikiem (BHP, urlopy, czas pracy) była spójna z przepisami – nawet jeśli część jego czasu „idzie” na inne firmy,
  • unikać sytuacji, w której powstaje faktyczna „współodpowiedzialność” za pracownika bez jasnego uregulowania (np. ktoś wydaje polecenia, ale formalnie nie jest pracodawcą).

Alternatywą bywa zewnętrzna firma usługowa (outsourcing), która zatrudnia pracownika i wystawia fakturę każdej z mikrofirm. To droższe, ale przenosi znaczną część ryzyka kadrowego poza firmę.

Jak rozliczać wspólne koszty, żeby księgowa nie dostała szału

Od strony księgowej najprostszy model współdzielenia zasobów polega na tym, że jedna firma kupuje określone dobro lub usługę (np. wynajem biura, licencję, sprzęt), a następnie refakturuje część kosztu na inne firmy według ustalonego klucza (metraż, liczba godzin, liczba stanowisk, udział w obrotach). Kluczowe jest precyzyjne opisanie tego mechanizmu w umowie oraz konsekwentne stosowanie go w praktyce.

Przy refakturowaniu warto zadbać o kilka rzeczy:

  • jasne wskazanie, czego dotyczy refaktura (np. „udział w kosztach najmu biura przy ulicy X”, „udział w kosztach licencji programu Y”),
  • podstawę wyliczenia (procent, metry, godziny),
  • spójność faktur z umową – żeby w razie kontroli dało się łatwo prześledzić logikę przepływów,
  • rozróżnienie między refakturą kosztów a przychodem z normalnej sprzedaży usług.

Jeżeli współdzielenie zasobów jest stałym elementem modelu biznesowego (np. kilka gabinetów lekarskich lub kancelarii w jednym lokalu), sensowne może być sporządzenie bardziej rozbudowanej umowy cost sharing, czasem z pomocą doradcy podatkowego, by uniknąć ryzyka potraktowania takiej współpracy jako faktycznej spółki lub wspólnego przedsięwzięcia ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Jak zabezpieczyć relacje między firmami: umowa, ubezpieczenie, zasady wyjścia

Trzy elementy znacząco zmniejszają ryzyko konfliktów przy współdzieleniu zasobów. Po pierwsze – pisemna umowa, najlepiej obejmująca opis zasobów, sposób ich używania, zasady odpowiedzialności, klucz podziału kosztów, tryb rozwiązywania sporów oraz okres obowiązywania i zasady wypowiedzenia. W przypadku dzielenia biura i sprzętu dobrze jest odwołać się do doświadczeń umów coworkingowych i office sharingowych, które akcentują m.in. podział przestrzeni, zasady korzystania z części wspólnych i odpowiedzialność za szkody.

Po drugie – ubezpieczenie: zarówno lokalu, jak i sprzętu oraz odpowiedzialności cywilnej za szkody wobec osób trzecich. W układach z wieloma użytkownikami wspólnej przestrzeni i zasobów ryzyko „ktoś coś zniszczył, ale nie wiadomo kto” jest realne, a polisa z jasno określoną odpowiedzialnością poprawia bezpieczeństwo wszystkich stron.

Po trzecie – dobrze opisany scenariusz wyjścia. Co się dzieje, gdy jedna firma rezygnuje ze współdzielenia zasobów: czy pozostali automatycznie przejmują jej udział w kosztach, czy umowa wygasa dla wszystkich, czy przewiduje się okres przejściowy na znalezienie kogoś na miejsce odchodzącego partnera. Jasne zasady rozstania często są ważniejsze niż samo wejście do współpracy.

Współdzielenie zasobów to nie spółka… ale bywa do niej podobne

Wspólne korzystanie z biura, sprzętu czy ludzi nie musi automatycznie oznaczać powstania spółki cywilnej czy innej formy wspólnego przedsiębiorstwa. Istnieją konstrukcje prawne pozwalające na dzielenie kosztów bez tworzenia nowego podmiotu – właśnie w formie umów cost sharing i office sharing.

Jednocześnie, jeśli współpraca jest bardzo ścisła, firmy mają wspólną markę, wszystkie przychody trafiają na jedno konto, a koszty i zyski są dzielone „według uznania”, organ podatkowy może uznać, że de facto powstała spółka – ze wszystkimi konsekwencjami podatkowymi i prawnymi. Dlatego przy rozbudowanych, długoterminowych układach opartych na wspólnych zasobach warto rozważyć, czy nie lepiej formalnie utworzyć spółkę i dać tej współpracy jasną ramę.

Podsumowanie: współdziel zasoby, ale nie odpowiedzialność bez umowy

Współdzielenie zasobów między mikrofirmami to ogromna szansa na obniżenie kosztów i zwiększenie dostępności profesjonalnej infrastruktury – biura, sprzętu, wsparcia administracyjnego. Jednocześnie, jeśli robi się to „na słowo” i bez przemyślanej konstrukcji prawno-podatkowej, łatwo wpaść w pułapki: spory o koszty, niejasną odpowiedzialność za szkody, problemy przy kontroli podatkowej.

Rozsądne minimum to spisana umowa, przejrzysty klucz podziału kosztów, ewidencja korzystania z zasobów i regularny przegląd, czy współpraca nadal jest dla wszystkich stron opłacalna. Dzięki temu da się korzystać z efektu skali – nawet w gronie kilku jednoosobowych działalności – bez wchodzenia w skomplikowane struktury korporacyjne i bez utraty kontroli nad własnym biznesem.

Źródła

https://www.nolo.com/legal-encyclopedia/how-prepare-office-sharing-agreement.html – przewodnik po umowach dotyczących współdzielenia biura, z omówieniem podziału kosztów, odpowiedzialności i kluczowych zapisów kontraktu.

https://business.bankofamerica.com/en/resources/how-to-share-costs-with-other-small-businesses – poradnik o tym, jak małe firmy mogą dzielić koszty i zasoby, z naciskiem na jasne umowy i przejrzysty podział wydatków.

https://legal-resources.uslegalforms.com/c/cost-sharing – definicja i opis porozumień cost sharing oraz porównanie z innymi formami współpracy (joint venture, spółdzielnia).

https://www.contractscounsel.com/t/us/office-sharing-agreement – omówienie umów dotyczących współdzielenia biura oraz przykładowe postanowienia regulujące podział kosztów i zasad korzystania z przestrzeni.

https://cowello.com/coworking-space-sharing-agreement-template/ – opis kluczowych elementów umów dotyczących współdzielenia przestrzeni i zasobów w modelach coworkingowych.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie