
W mikrofirmie dostęp do poczty, domeny, hostingu, kont reklamowych czy bankowości często jest w rękach jednej osoby, a reszta „jakoś działa” na hasłach zapisanych w przeglądarce albo w notatkach. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś traci telefon, odchodzi współpracownik, konto zostaje przejęte albo po prostu nie pamiętasz, gdzie była ustawiona dana integracja. „Sejf firmowy” to podejście, które porządkuje dostęp do kluczowych usług i sprawia, że firma nie staje w miejscu przez jedno zapomniane hasło.
Sejf firmowy to zestaw zasad i narzędzi, które określają: kto ma dostęp do czego, jak ten dostęp jest zabezpieczony, jak go nadajesz i odbierasz oraz jak odzyskujesz kontrolę w sytuacji awaryjnej. Nie chodzi o rozbudowane procedury, tylko o to, żeby dostępy były przewidywalne, odtwarzalne i możliwe do audytu. Dzięki temu unikasz chaosu, ograniczasz ryzyko przejęć kont i szybciej wdrażasz podwykonawców bez oddawania im „kluczy do całej firmy”.
Wspólne loginy kuszą wygodą, ale to prosta droga do problemów. Po pierwsze, nie wiesz, kto wykonał daną akcję. Po drugie, nie da się bezpiecznie odebrać dostępu jednej osobie bez zmiany hasła wszystkim. Po trzecie, wspólne konto zwykle kończy się hasłem krążącym po wiadomościach i plikach. Jeśli tylko usługa na to pozwala, twórz osobne konta użytkowników, a uprawnienia nadawaj rolami.
Żeby zbudować sejf, najpierw musisz wiedzieć, co w ogóle jest w grze. Zrób prostą listę usług krytycznych: poczta, domena i DNS, hosting/serwer, panel CMS, konto reklamowe, narzędzie do faktur, bankowość, system do plików, CRM, repozytorium kodu, narzędzia do automatyzacji i integracji. Przy każdej pozycji zapisz właściciela (konto nadrzędne), sposób logowania, gdzie są dane odzyskiwania oraz kto ma dostęp administracyjny. Taka lista to fundament, bo w sytuacji awaryjnej liczy się czas i konkret, a nie szukanie po historii przeglądarki.
Najprostszy upgrade bezpieczeństwa w mikrofirmie to wdrożenie menedżera haseł. Dzięki temu masz unikalne, długie hasła bez konieczności ich pamiętania i bez trzymania ich w plikach. W praktyce polityka może być krótka: wszystkie hasła firmowe trzymamy w menedżerze, a nie w przeglądarce, notatniku czy komunikatorze. Jeśli pracujesz z podwykonawcami, menedżer haseł pozwala udostępniać dostęp bez ujawniania samego hasła oraz łatwo go wycofać.
Uwierzytelnianie wieloskładnikowe (MFA) powinno być włączone na kontach administracyjnych i na poczcie zawsze, a najlepiej w całej firmie. Ważna jest też metoda: aplikacja uwierzytelniająca lub klucz sprzętowy zwykle daje lepszą odporność niż SMS. W sejfie firmowym zapisz, że konta o najwyższym znaczeniu mają obowiązkowe MFA, a dane odzyskiwania są uzupełnione i aktualne. Zadbaj też o scenariusz „zgubiony telefon” – to jedna z najczęstszych sytuacji, które blokują firmę.
Mikrofirmy często działają na zasadzie: „daj mu admina, będzie szybciej”. To szybciej kończy się bałaganem. Lepiej wprowadzić prostą zasadę najmniejszych uprawnień: każdy dostaje tylko to, co jest mu potrzebne do wykonania zadania, i nic więcej. Księgowość nie potrzebuje dostępu do panelu domeny, a wykonawca kampanii reklamowej nie musi widzieć wszystkiego w systemie plików. Jeśli usługa ma role, korzystaj z nich. Jeśli nie ma, rozważ wydzielenie osobnych środowisk lub kont projektowych, żeby ograniczyć skutki ewentualnego błędu lub przejęcia.
Współpraca z freelancerką, agencją czy programistą jest normalna, ale wymaga zasad. Ustal, że dostęp ma być nadawany na konto imienne, na czas projektu i w zakresie potrzebnym do pracy. Jeśli konieczne są loginy do narzędzi, używaj udostępniania przez menedżer haseł albo twórz konta z ograniczonymi uprawnieniami. W praktyce to też chroni Ciebie przed sytuacją, w której po miesiącach nie wiesz, kto nadal ma dostęp do czego.
Najbardziej ryzykowny moment to zakończenie współpracy. Dlatego sejf firmowy powinien mieć prostą checklistę: dezaktywacja konta w poczcie i narzędziach, usunięcie uprawnień w panelach, rotacja haseł do wspólnych zasobów, cofnięcie tokenów i kluczy API, odłączenie urządzeń zaufanych, weryfikacja przekierowań w poczcie i reguł automatyzacji. Nie chodzi o paranoję, tylko o domknięcie tematu, zanim stanie się problemem.
Mikrofirmy mają specyficzne ryzyko: jeśli właściciel zachoruje, wyjedzie bez telefonu albo straci dostęp do numeru telefonu, to firma potrafi stanąć. Dlatego warto mieć dostęp awaryjny do kluczowych usług. Minimalna wersja to drugi administrator (zaufana osoba) oraz bezpiecznie przechowywane kody odzyskiwania i procedura ich użycia. Ważne, żeby to było realne, a nie „na papierze”. Sejf ma działać wtedy, gdy jest stres i mało czasu.
Nawet najlepsze zasady „pękają”, jeśli nikt ich nie utrzymuje. Dlatego wpisz w kalendarz krótką rutynę: sprawdzenie listy administratorów, przegląd udostępnień do plików, weryfikacja kont z uprawnieniami krytycznymi, kontrola danych odzyskiwania i MFA. W mikrofirmie to często jedyna praktyczna forma audytu, ale wystarcza, by szybko wyłapać stare dostępy, które zostały po dawno zakończonym projekcie.
Źródła: