Licencje na zdjęcia stockowe, fonty i komponenty open-source w małej firmie: co wolno, czego nie i jak dokumentować zgodność

Krzysztof Jagielski
17.10.2025

W małej firmie niemal każdy projekt dotyka cudzej własności intelektualnej: zdjęć i ilustracji ze stocków, fontów kupionych w foundry lub pobranych z otwartych bibliotek, a także komponentów open-source z repozytoriów. Te „klocki” przyspieszają pracę i obniżają koszty, ale tylko wtedy, gdy rozumiesz ich licencje i potrafisz udokumentować zgodność. Ten przewodnik tłumaczy różnice między licencjami, najczęstsze pułapki oraz minimalne procedury, które warto wprowadzić, aby spać spokojnie podczas audytu klienta lub rebrandingu.

„Kupione” nie znaczy „posiadane”: podstawy licencji

Większość zasobów cyfrowych kupujesz nie jako rzecz, ale jako prawo do użycia na określonych warunkach. To właśnie licencja. Jej treść decyduje o tym, gdzie i jak możesz korzystać z plików (online/offline, druk/aplikacja), czy wolno je modyfikować, czy można je sublicencjonować kontraktorom oraz ile egzemplarzy/instalacji obejmuje zgoda. W praktyce licencja jest ważniejsza niż faktura: to ona ogranicza ryzyko, określa obowiązki (np. atrybucja) i rozstrzyga spory. Dlatego w każdym projekcie trzymaj nie tylko pliki, ale także kopię licencji oraz zrzut ekranu z warunkami w dniu zakupu/pobrania.

Zdjęcia i ilustracje stockowe: royalty-free ≠ „do wszystkiego”

Na stockach spotkasz najczęściej dwie kategorie licencji: royalty-free (stała opłata, szeroki zakres pól eksploatacji, ale konkretne ograniczenia) oraz rights-managed (płatność zależna od sposobu użycia, czasu, nakładu, regionu). Błędem jest traktowanie „royalty-free” jako „bez ograniczeń”. Często obowiązują limity nakładu w druku, zakaz użyć w logotypach i znakach towarowych, zakaz towaru do odsprzedaży (merch) w podstawowej licencji oraz konieczność wykupienia rozszerzenia przy dużym zasięgu kampanii. Pamiętaj także o rozróżnieniu „commercial” vs „editorial only”: zdjęcia z wydarzeń, celebrytów czy znaków towarowych mogą być dozwolone wyłącznie w publikacjach informacyjnych, nie w reklamie.

Druga oś ryzyka to zgody: model release (wizerunek osoby) i property release (własność rozpoznawalna, np. prywatne wnętrza, dzieła sztuki). Releasy zwykle przechowuje stock, ale to Ty odpowiadasz za zgodność użycia z ich zakresem. Jeśli zmieniasz kontekst na kontrowersyjny (np. choroba, polityka), nawet przy zgodzie może być potrzebna większa ostrożność lub dodatkowa licencja.

„Darmowe” zdjęcia: Creative Commons i ryzyko serwisów free-stock

Materiały na licencjach Creative Commons mają precyzyjne warunki: atrybucję (BY), zakaz komercjalizacji (NC), zakaz tworzenia utworów zależnych (ND) lub wymóg udostępniania na tej samej licencji (SA). W biznesie najczęściej odpadają warianty z klauzulą NC (bo użycie firmowe jest komercyjne) oraz ND (utrudnia modyfikacje). Z kolei popularne serwisy „free stock” mają własne, krótkie licencje, często sprzeczne z praktyką: brak wymaganej atrybucji, rozmyte pojęcie „komercyjności”, zakaz wykorzystania w logotypach czy sprzedaży wzorów. Zawsze czytaj licencję na stronie źródłowej i archiwizuj jej brzmienie z datą pobrania.

Fonty: desktop, webfont, app i embed – cztery różne światy

Font to oprogramowanie (plik), a nie grafika. Foundry oraz platformy udzielają licencji dla konkretnych zastosowań. Najczęstsze modele to: Desktop (instalacja na stacjach roboczych – projektowanie do druku), Webfont (wgranie do serwera i użycie przez @font-face z limitem odsłon miesięcznych), App/e-book (wbudowanie w aplikację lub publikację), Server/Cloud (renderowanie na serwerze w generowanych grafikach/PDF). Część licencji limituje liczbę użytkowników/instalacji, domen, aplikacji lub miesięcznych „page views”. Wiele licencji zakazuje użycia w logotypach, chyba że zapis stanowi inaczej – bo znak towarowy to odrębna eksploatacja. Fonty z bibliotek open-source (np. z Google Fonts na licencji OFL) zwykle pozwalają na szerokie użycie z wymogiem zachowania plików licencyjnych i nazw, ale również mają zasady dotyczące modyfikacji i dystrybucji.

Najczęstsze błędy w MŚP to: udostępnianie plików fontu klientowi lub podwykonawcy bez prawa sublicencji, brak wykupionej licencji webfont przy samodzielnym hostingu, osadzanie fontu w PDF/APP bez pokrycia w licencji, a także „rozlanie” fontu firmowego na prywatne komputery członków zespołu bez kontroli liczby instalacji.

Open-source: MIT, Apache, GPL – co to praktycznie oznacza

Biblioteki i komponenty open-source ułatwiają budowę stron i aplikacji, ale każda licencja ma swoje obowiązki. Licencje permisywne (MIT, BSD, Apache 2.0) zwykle wymagają zachowania informacji o prawach autorskich i pliku licencji, czasem również klauzuli patentowej (Apache 2.0). Licencje copyleft (GPL, AGPL, LGPL) nakładają obowiązek udostępnienia kodu pochodnego na tej samej licencji w razie dystrybucji – przy AGPL dotyczy to także udostępnienia oprogramowania do użytku zdalnego (SaaS). MPL ma charakter „pliku” – modyfikowane pliki pozostają na MPL, reszta projektu może być inna.

W praktyce biznesowej krytyczne jest rozróżnienie „wewnętrznego użycia” od „dystrybucji” (np. sprzedaż binariów, udostępnianie aplikacji klientowi na jego serwery). Z punktu widzenia ryzyka istotne są także biblioteki transitive (zależności zależności): to, że paczka npm/pyPI ma MIT, nie znaczy, że wszystkie jej zależności mają MIT. Dlatego trzymaj listę komponentów (SBOM) i zrzuty ich licencji z momentu wdrożenia.

Praca z podwykonawcami: sublicencje, przeniesienie praw i „czyste” pliki

Kiedy projektujesz zdalnie lub „zrzucasz” część pracy na freelancera, pamiętaj, że płatność faktury nie przenosi automatycznie praw autorskich. W umowie z podwykonawcą zapewnij: przeniesienie autorskich praw majątkowych do materiałów tworzonych dla Ciebie lub udzielenie licencji wyłącznej, gwarancję oryginalności i poszanowania licencji stron trzecich, a także zobowiązanie do dostarczenia listy użytych zasobów (stock, fonty, biblioteki) wraz z kopiami licencji. Dodaj klauzulę o braku wykorzystania zasobów z ograniczeniami, które kolidowałyby z komercyjnym użyciem (np. CC-BY-NC) oraz o zakazie użycia „generatywów” z niejasnym statusem prawnym bez Twojej zgody.

Attribution i NOTICE: gdzie, jak i kiedy

Część licencji wymaga atrybucji (np. CC-BY, autor i źródło; Apache 2.0 – plik NOTICE). W materiałach drukowanych atrybucję umieść w stopce lub na stronie redakcyjnej. W WWW – w stopce serwisu, w repozytorium lub w dedykowanej podstronie „Credits/Third-party notices”. W aplikacjach – w ekranie „About/Licenses”. Niezależnie od tego na wewnętrzny użytek przechowuj paczkę „compliance”: kopie licencji, pliki NOTICE, listę autorów i wersji. To przydaje się przy sprzedaży firmy, zmianie właściciela produktu lub due diligence klienta korporacyjnego.

Minimalny „compliance kit” dla mikrofirmy

Nie potrzebujesz wielkiej machiny prawniczej. Wystarczy pięć prostych elementów:

  • Rejestr zasobów – arkusz lub prosty system z kolumnami: nazwa, źródło/link, numer zamówienia/ID, data i wersja licencji, zakres użycia w projekcie.
  • Folder licencji – zrzuty ekranów/licencje PDF dla stocków, fontów i open-source w dniu pozyskania (bo licencje mogą się zmieniać).
  • SBOM (Software Bill of Materials) – lista zależności i ich licencji dla każdej aplikacji/strony, aktualizowana przy releasach.
  • Polityka fontów – zasady instalacji, hostingu webfontów, przekazywania plików klientom i współpracy z freelancerami (kto może mieć plik, a kto tylko PDF/krzywe).
  • Checklist przed publikacją – atrybucje, releasy, zakazy użyć (logo/merch), limity nakładów/odsłon, log „kto sprawdził”.

Najczęstsze pułapki i jak ich uniknąć

  • „Royalty-free” w logotypie – wiele stocków tego zabrania bez licencji rozszerzonej; do znaków towarowych wybieraj prace tworzone „od zera” lub zasoby z wyraźną zgodą.
  • Free-stock bez źródła – brak archiwum licencji i autorstwa; pobieraj tylko z serwisów o jasnych regulaminach i zapisuj ich treść.
  • Webfont bez licencji – osadzanie pliku TTF/OTF w CSS z desktopowej licencji; sprawdź, czy potrzebny jest osobny zakup webfontu albo hostowanie przez dostawcę.
  • AGPL w backendzie SaaS – wymusza udostępnienie kodu modyfikowanego nawet przy udostępnianiu jako usługa; jeśli to nieakceptowalne, wybierz alternatywę na licencji permissive.
  • Udostępnianie fontów kontraktorom – brak prawa sublicencji; rozwiązanie: kup osobną licencję lub praca na plikach zamkniętych (PDF/krzywe).
  • Brak releasów – wizerunek/posesja bez zgód; w reklamie i packshotach weryfikuj property release (np. prywatne wnętrza, rozpoznawalne dzieła sztuki).

Jak rozmawiać z klientem: transparentność i „no-surprises”

W wycenie projektu wskaż, które elementy są objęte licencjami stron trzecich i jakie to generuje koszty jednorazowe/cykliczne (np. webfont rozliczany per odsłony). W umowie zapisz, kto jest licencjobiorcą końcowym (Ty czy klient), kto płaci za odnowienia oraz gdzie trafia dokumentacja licencyjna po zakończeniu projektu. W dużych organizacjach klient może wymagać standardu OpenChain lub listy third-party notices – warto mieć je gotowe.

Co z generatywną AI: modele, trening i prawa do wyników

Narzędzia generatywne (obrazy, wideo, kod) mają własne warunki: część dostawców udziela pełnych praw do wygenerowanych wyników, część zastrzega ograniczenia (np. wrażliwe kategorie, znaki towarowe, twarze). Z punktu widzenia ryzyka komercyjnego unikaj mieszania zasobów: nie wrzucaj cudzych zdjęć dziecka/klienta do narzędzi z niejasnym regulaminem, nie generuj logotypów na bazie cudzych znaków i nie łącz outputów AI z zasobami, które mają restrykcyjne licencje. Zapisz w polityce firmy, kiedy i jak wolno używać generatywów oraz jak archiwizować ich warunki licencyjne.

Podsumowanie

Porządek w licencjach to nie „papierologia”, tylko tarcza przed kosztownymi poprawkami i sporami. Zadbaj o trzy rzeczy: (1) świadomy wybór licencji do kontekstu użycia (stock, font, OSS), (2) dokumentację (kopie licencji i releasów, SBOM, NOTICE) oraz (3) proste zasady dla zespołu i podwykonawców. Dzięki temu wykorzystujesz „klocki” cudzej twórczości i kodu zgodnie z prawem – i bez nerwów, gdy klient poprosi o audyt.

Źródła

  • https://support.stock.adobe.com/pl_PL/licensing.html — Adobe Stock Licensing: przegląd licencji standardowych i rozszerzonych, ograniczenia (logo, nakłady, towar do odsprzedaży), zasady editorial vs commercial.
  • https://www.gettyimages.com/resources/license-our-content/royalty-free-rights-managed-images — Getty Images: różnice między royalty-free a rights-managed oraz omówienie model/property release.
  • https://creativecommons.org/licenses/ — Creative Commons: oficjalne opisy wariantów CC (BY, SA, NC, ND) i ich skutków dla użycia komercyjnego.
  • https://fonts.google.com/attribution — Google Fonts: zasady licencyjne (OFL, Apache), atrybucja i dozwolone sposoby dystrybucji/hostingu fontów.
  • https://scripts.sil.org/cms/scripts/page.php?site_id=nrsi&id=OFL — SIL Open Font License: pełny tekst licencji OFL i FAQ dotyczące modyfikacji i dystrybucji fontów.
  • https://www.apache.org/licenses/LICENSE-2.0 — Apache License 2.0: treść licencji i klauzule patentowe, wymagania dotyczące NOTICE.
  • https://opensource.org/licenses/MIT — Open Source Initiative: treść licencji MIT i wymagania zachowania informacji o prawach autorskich.
  • https://www.gnu.org/licenses/gpl-3.0.en.html — GNU GPLv3: obowiązki copyleft przy dystrybucji, różnice względem LGPL i AGPL (usługi sieciowe).
  • https://www.openchainproject.org/get-started — Linux Foundation OpenChain: standard minimalnych praktyk zgodności open-source (listy komponentów, dowody licencji, procesy).
  • https://choosealicense.com/ — GitHub ChooseALicense: przewodnik po licencjach open-source i typowych obowiązkach (atrybucja, copyleft, patenty).
Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie