
W usługach największym wrogiem rentowności rzadko jest konkurencja. Najczęściej jest nim „drobna zmiana”, która z czasem zamienia się w serię dodatkowych próśb, poprawek i doprecyzowań. Klient nie zawsze robi to złośliwie. Często po prostu dopiero w trakcie widzi, czego naprawdę potrzebuje. Problem polega na tym, że jeśli nie masz dobrze ustawionego briefu i mechanizmu zarządzania zmianą, to każda nowa myśl klienta staje się Twoim obowiązkiem, a nie dodatkową pracą do wyceny.
W małej firmie czas właściciela i wykonawców jest zasobem krytycznym. Kilka „małych” zmian może rozjechać harmonogram, zablokować inne zlecenia i w efekcie obniżyć przychody w całym miesiącu. Dodatkowo mikrofirmy często sprzedają „pakiet” lub „projekt”, a nie godziny, więc każda niekontrolowana zmiana uderza bezpośrednio w marżę. To dlatego uporządkowanie briefu i zakresu jest jedną z najszybszych dróg do poprawy wyników bez podnoszenia cen.
Dobrze zrobiony brief robi dwie rzeczy naraz. Pomaga Ci zaprojektować usługę tak, żeby dawała klientowi rezultat, a nie „czynności”, oraz staje się podstawą do ustalenia zakresu. Z briefu wynika, co jest celem, jakie są ograniczenia i jak będzie oceniany efekt. Bez tego projekt zaczyna się od domysłów, a domysły kończą się poprawkami.
W mikrofirmie brief musi być krótki, ale kompletny. Jeśli ma być skuteczny, powinien obejmować minimum:
Kluczowe jest to, żeby brief nie był „esejem”. Ma być jednoznaczny. Jeśli coś nie jest jednoznaczne, to jest ryzykiem i w końcu wróci jako „zmiana”.
Zamrożenie zakresu to moment, w którym obie strony mówią: to jest to, co robimy w tej cenie i w tym terminie. Od tego momentu zmiany są możliwe, ale nie są „gratis”. Mają swój proces: opis zmiany, wpływ na koszt i termin, akceptacja i dopiero realizacja. To jedna z najbardziej „uczciwych” praktyk w usługach, bo chroni i wykonawcę, i klienta. Wykonawca nie pracuje za darmo, a klient dostaje przewidywalność.
Zakres powinien być opisywany rezultatami i liczbami, a nie ogólnikami. Zamiast „przygotowanie treści” lepiej napisać „przygotowanie 10 opisów usług po 2000–2500 znaków każdy, w języku polskim, na podstawie materiałów klienta”. Zamiast „wdrożenie strony” lepiej „wdrożenie 6 podstron w CMS, wraz z konfiguracją formularza kontaktowego i przekierowań 301 dla wskazanych adresów”. Im bardziej mierzalny opis, tym mniej pola do interpretacji.
Wiele mikrofirm boi się pisać, czego nie robi, żeby nie zniechęcić klienta. A jest odwrotnie: to buduje profesjonalizm. „Poza zakresem” to nie jest lista kar. To jest mapa granic projektu. W tej sekcji możesz uczciwie wpisać rzeczy, które zwykle „wchodzą tylnymi drzwiami”, na przykład: dodatkowe formaty plików, dodatkowe warianty językowe, konfiguracje narzędzi marketingowych, prace nad treściami, których klient nie dostarczył, integracje z systemami zewnętrznymi, dodatkowe rundy poprawek, zmiany koncepcji po akceptacji.
Poprawki są normalne, ale muszą mieć ramy. Najlepiej działają dwie rundy poprawek, przy czym warto dopisać, co jest poprawką, a co zmianą zakresu. Poprawką jest doprecyzowanie, korekta błędu, dopasowanie do ustaleń. Zmianą zakresu jest nowe wymaganie, nowa funkcja, nowa sekcja, nowa koncepcja, zmiana wcześniej zaakceptowanej decyzji. Bez tego klient często nazywa zmianę „drobnostką”, bo nie widzi kosztu po Twojej stronie.
Proces zmian nie musi być skomplikowany. Wystarczy, że każda zmiana przejdzie przez cztery kroki:
To zamyka dyskusje typu „myślałem, że to w pakiecie” i daje klientowi poczucie kontroli, bo widzi konsekwencje decyzji.
W usługach projekty często się przeciągają, bo klient nie odpowiada. Dlatego warto wprowadzić termin na akceptację lub uwagi, na przykład 5 dni roboczych. Jeśli klient nie odpowie, uznajesz etap za zaakceptowany i idziesz dalej albo wstrzymujesz prace, jeśli bez odpowiedzi nie da się kontynuować. To nie jest „szantaż”, tylko ochrona harmonogramu i innych klientów. W briefie i umowie dobrze jest jasno opisać, co się dzieje, gdy klient nie dostarczy materiałów lub nie da akceptacji na czas.
Poniższe sformułowania możesz potraktować jako inspirację do własnych zapisów. Ważne, żeby brzmiały naturalnie i pasowały do Twojej usługi:
Wystarczy zacząć od jednego projektu i jednego szablonu briefu. Ustal z klientem cel, zakres, poza zakresem oraz rundy poprawek. Następnie wskaż moment zamrożenia zakresu, na przykład po zatwierdzeniu makiety lub konspektu. Od tego momentu każda zmiana przechodzi przez change request. Po tygodniu zobaczysz, że rozmowy są krótsze, a oczekiwania bardziej konkretne. Po miesiącu zobaczysz też, że wyceny są łatwiejsze, bo masz dane o tym, ile zmian realnie pojawia się w projektach.
Źródła: