
Rosnące obciążenia podatkowe, horrendalna podwyżka składki zdrowotnej od 1 stycznia 2026 roku, ogólna niepewność gospodarcza – to gotowy przepis na rozszerzenie szarej strefy, z czym polskie państwo będzie musiało się zmierzyć w nadchodzących miesiącach i latach. W sieci można się natknąć na mnóstwo wpisów drobnych przedsiębiorców, którzy zapowiadają zawieszenie lub zamknięcie działalności. Nie oznacza to natomiast, że wrócą na etat. Jeden z najczęściej przewijających się pomysłów przybliżamy w naszym artykule.
Wielu mikroprzedsiębiorców, którzy wykonują działalność osobiście i nie zatrudniają pracowników, właśnie przymierza się do zamknięcia/zawieszenia swoich biznesów. Równolegle działalność zakładają… ich rodzice.
To nic odkrywczego, natomiast ten sposób na obniżenie kosztów działalności właśnie teraz wyjątkowo zyskuje na popularności. Koncepcja jest bardzo prosta:
Korzyść jest oczywista: zgodnie z przepisami emeryt prowadzący działalność gospodarczą nie musi płacić składek emerytalnych i rentowych (może je opłacać dobrowolnie), co z miejsca pozwala na znaczne obniżenie kosztów. To dodatkowe ponad 2000 zł miesięcznie w kieszeni, a jest to kwota, która robi różnicę mikroprzedsiębiorcom.
Rodzic-emeryt nie ponosi żadnego ryzyka, zachowując prawo do pobierania emerytury. Trzeba tylko pilnować poziomu dochodów, aby nie dopuścić do sytuacji, w której świadczenie emerytalne zostanie obniżone (w końcu państwo skrupulatnie pilnuje, aby nasi emeryci nie byli zbyt „bogaci”).
Były przedsiębiorca normalnie prowadzi swoją działalność tak, jak do tej pory – nie płaci natomiast składek na ZUS. Wielu idzie o krok dalej i rejestruje się w jako osoba bezrobotna, co gwarantuje zachowanie ciągłości ubezpieczenia i dostępu do darmowej opieki zdrowotnej.
Czy takie działanie jest etyczne? Oczywiście, że nie. Trudno jednak dziwić się drobnym przedsiębiorcom, że kombinują, skoro wzrost obciążeń podatkowych i ubezpieczeniowych jest zupełnie niewspółmierny do realnej kondycji najmniejszych firm.