
Model B2B cieszy się coraz większą popularnością w naszym kraju, co wynika przede wszystkim z wysokich obciążeń podatkowych na umowie o pracę. Lepiej zarabiający specjaliści, chcąc uniknąć wpadnięcia w drugi próg podatkowy, dosłownie uciekają na B2B. Praca w ramach kontraktu praktycznie gwarantuje lepsze zarobki, ale co z urlopem? Tutaj nie jest już tak różowo, a po szczegóły zajrzyj do naszego poradnika.
W przeciwieństwie do pracowników zatrudnionych na umowie o pracę, osoby pracujące w modelu B2B nie mają ustawowego prawa do płatnego urlopu wypoczynkowego. Wszystko dlatego, że działają na podstawie przepisów kodeksu cywilnego, nie prawa pracy, dlatego nie mogą korzystać z przywilejów zapisanych w Kodeksie pracy.
Współpraca w ramach B2B stawia zleceniobiorcy w gorszej pozycji w stosunku do „pracodawcy”, natomiast cenieni specjaliści śmiało mogą się pokusić o indywidualne negocjowanie warunków kontraktu – nie tylko na poziomie finansowym.
Strony mogą np. ustalić, że wykonawca usługi zyskuje prawo do urlopu kosztem opóźnienia realizacji kontaktu. Mało tego: można uzgodnić, że za okres urlopu świadczeniodawcy będzie przysługiwać wynagrodzenie (czyli za te dni nie będzie potrącana kwota z faktury).
Alternatywą jest branie urlopu bez porozumienia z kontrahentem, którego w przypadku współpracy B2B nie powinno interesować, jak partner realizuje kontrakt, kiedy, gdzie i w jakich godzinach pracuje etc.
W praktyce natomiast większość osób na B2B po prostu nie bierze urlopu, pozwalając sobie na wyjazd wakacyjny dopiero wtedy, gdy wcześniej zakończą realizację kontraktu (kosztem potężnych nadgodzin) lub wręcz pracując w trakcie wyjazdu. Jest to jedna z zasadniczych wad B2B.