Samochód firmowy to nie tylko niezbędne narzędzie w biznesie, ale również świetne źródło kosztów uzyskania przychodu. Przedsiębiorcy mają jednak tendencję do zagalopowywania się w odliczaniu różnych wydatków związanych z eksploatacją pojazdu, przez co narażają się na nieprzyjemności w razie kontroli skarbowej. Sprawdź, które koszty mogą zostać podważone przez skarbówkę, o ile nie potrafisz ich solidnie uzasadnić.
O ile nie będzie to problemem w przypadku firm mających zagranicznych kontrahentów czy np. mogących udowodnić udział w zagranicznych targach, szkoleniu etc., o tyle faktury za paliwo kupione w innym kraju mogą już budzić podejrzenia, jeśli przedstawia je np. osoba prowadząca działalność gospodarczą zdalnie.
Niezdrowe zainteresowanie fiskusa może być spowodowane np. zaliczeniem do kosztów uzyskania przychodu faktur z wyjazdu do Włoch w okresie ferii zimowych, co raczej budzi skojarzenie z podróżą prywatną na narty.
Tutaj mamy do czynienia z podobną sytuacją jak w przypadku faktur za paliwo. Podejrzenia organu kontrolującego może wzbudzić np. dowód zakupu przejazdu autostradą w jakimś atrakcyjnym turystycznie kraju w okresie wakacyjnym. Trudno może być również uzasadnić wydatek na przejazd tunelem w Austrii czy we Włoszech w czasie ferii zimowych.
Przedsiębiorca ma oczywiście prawo rozliczać wydatki na zakup niezbędnych elementów wyposażenia, natomiast wątpliwości może wzbudzić faktura dokumentująca takie wydatki, jak łańcuchy śniegowe, bagażnik dachowy, box, bagażnik rowerowy czy elementy do tuningu optycznego samochodu.
Fiskus może się zainteresować wysokim kosztem poniesionym na szeroko pojęte usługi detalingowe, podważając ich zasadność w kontekście uzyskiwania przychodu. Przykładem może być tutaj nałożenie ochrony ceramicznej na lakier czy oklejenie samochodu folią zmieniającą kolor karoserii, o ile oczywiście nie miało to związku z umieszczeniem na aucie mobilnej reklamy przedsiębiorstwa.